Kejti's Factory - Powieść w odcinkach
Dżana
czyli to, co Oiolose przepisał z umysłu Opowiadaczki, choć nie w pełni zrozumiał

"To, że nie wierzysz, że twój świat istnieje,
nie znaczy, że nie wierzysz w niego."
- Lech Kwieciński

* * *


Copyright ©   Kejti - Katarzyna Kwiecińska


Nie, nie zaczynam kolejnej opowieści o Dżanie, nie teraz jeszcze, w każdym razie. Po prostu zbytnio pospieszyłam się z zakończeniem poprzedniej, a czas płynie i przynosi z sobą nowe wydarzenia.
Razem z Pierre’m dotarłam nad morze, chociaż do końca nie bardzo wierzyłam, że mi się to uda. Tak wiele się przecież w moim życiu zmieniło. To jednak nieważne. Ważne jest, że bezmiar wód mrucząc cicho obmył mi stopy, a kiedy pobiegłam przed siebie wzdłuż brzegu, rozchlapując nogami wodę, odnalazłam w sobie dawne, wydawało mi się utracone stany ducha. Znowu byłam szalona, beztroska i wolna, a najlepszy ze światów należał do mnie.
Wraz ze mną nad morze dotarli także Dżana i Ferro, choć droga przez Świat Dyktujący zamieszkały teraz przez szarych, obojętnych ludzi, okazała się drogą trudną i nie raz bardziej niebezpieczna, niż ataki stad zielonych. Trud jednak się opłacił.
I Dżana, i ja nie możemy żyć bez morza, jest nam pisane i niezależnie ile miałoby nas to kosztować, obie będziemy wracać nad morze. Obie będziemy wracać do domu, który domem nie jest. Obie będziemy wracać nad morze, o którym marzyłyśmy, zanim jeszcze ujrzałyśmy je po raz pierwszy. Obie będziemy wracać, żeby na nowo odnaleźć siebie.
Kiedy puściłam się biegiem wzdłuż krawędzi wody, Marzenie poniosła Dżanę galopem. Ciężkie kopyta bojowej klaczy wzbiły w górę deszcz kryształowych kropel. Wiatr rozwiał spłowiałe na słońcu, jasne włosy wojowniczki i ognistoczerwony, ciężki od wody ogon klaczy. Obie wtedy odzyskały młodość i takie je poznał Pierre.
Przedstawiłam mu Dżanę taką, jaka była na wzgórzu, gdy stała w kwiecistej sukience, patrząc w dal i myśląc o drodze, którą obrała. Przedstawiłam mu Dżanę urzeczoną marzeniem o morzu i bezkresnym Pustkowiu, Dżanę, którą oczarowały oczy Ferro stojącego na krawędzi bytu. Wędrując brzegiem morza, tak jak wtedy, gdy powstawało wiele z epizodów tej historii, snułam opowieść o Dżanie, raz jeszcze ją rozpoczynając, a Pierre był oczarowany. Tak Dżana przestała być tylko moją własnością i tych, którzy mnie wychowali.
Wtedy zrozumiałam, że osiągnęłam swój cel, że zatrzymałam czas Dżany, tworząc z niego dziwaczną pętlę. Każdy, komu opowiem o Dżanie, pozna ją młodą i czystą. To prawda, że z czasem dowie się i o jej klęskach, o tym, że zwątpiła. Zaraz potem jednak przeczyta to optymistyczne zakończenie i dowie się, że cuda się zdarzają, że można odnaleźć szczęście, że można wrócić, że czas to linia i koło, że co raz się czuło, poczuje się znowu.
Powiesz mi, mój Czytelniku, że za dużo filozofuje, a tymczasem moja historia ma bardzo wiele niedociągnięć, że zbyt wiele spraw zostawiłam nierozwiązanych, że wiele faktów zaprzecza mojemu optymistycznemu tonowi. Tak. Nie mogę dać szczęścia Pepo zakochanemu w Annie, tym bardziej, że Anna jest już teraz niemłodą kobietą. To prawda, że John zmarnował wiele lat, których nic mu nie zwróci. Prawdą jest też, że nic nie naprawi krzywd, jakie Dżana wyrządziła Gill. Prawdą jest, że pozbyłam się z opowieści Anny, Maxa i Billa, bo po prostu mi przeszkadzali. Na swoje usprawiedliwienie powiem, że moją opowieść stworzyło życie, a życie nie zawsze jest dobre. Dodam też, że moim celem nie było napisanie perfekcyjnej powieści fantasy, konkurencyjnej dla tych, które od dziesiątek lat cieszą się niesłabnącym powodzeniem. Ja chciałam tylko ocalić swoje dzieciństwo, a moją historię to różni od innych, że chociaż nie jest najlepsza, jest prawdziwa.
Och! Chcę jeszcze powiedzieć, że kiedy myślałam, że wszystko jest stracone, odzyskałam to. Na tym chyba polega dorosłość, na tym, że się rozumie. Wcale też nie jest groźna, bo daje swobodę, a tym samym szansę, że się wróci, że wróci się do domu, nad morze, że będzie komu opowiedzieć swoją historię. Są jeszcze tacy, którzy jak ja, chcą marzyć.

15.08.1997 - Łacha

C.D.N.

Powrót do poprzedniej strony
www.kejti.pl ... Nie zapomnij zajrzeć tu za miesiąc ...