Kejti's Factory - Opowiadanie

"Wolumen"



Copyright ©   Kejti - Katarzyna Kwiecińska


Jestem za mała, żeby widzieć cokolwiek poza nogami ludzi. Szary tłum otacza mnie szczelnie i wypełnia sobą cały bazar. Ale nie boję się.
Przede mną jest stoisko dziadka – porcelanowe figurki, srebrna biżuteria, obrazy, czyli starocie, którymi on handluje. Sam dziadek też tu jest – starszy, łysy pan o ciepłym uśmiechu i dobrych, niebieskich oczach.
Jest też ze mną tata. Coś mówi. Bierze mnie na barana. Tak udaje mi się znaleźć ponad tłumem.
Godzinami mogłabym przyglądać się kolorowym drobiazgom, które sprzedaje dziadek, ale teraz mój wzrok przyciąga co innego.
Daleka, za tłumem, na tle ciężkiego, szarego nieba widzę malutkie sylwetki koni. Siwek i gniadosz niosą na grzbietach jeźdźców. Są smukłe, długonogie. Budzą mój zachwyt. To one pochłaniają całą moją uwagę.
Nie dostrzegam już dziadka, ani kłębiących się wokół ludzi. Jestem tylko ja i te konie.
Jeszcze nie wiem, że obok bazaru znajduje się klub jeździecki „Wiarus”. Tego dnia tam nie pójdziemy. Rodzice mają inne plany, a dziadek nie może przecież zostawić swojego towaru.
Ale kiedyś to właśnie tam po raz pierwszy dosiądę konia. Może któregoś z tych dwóch zobaczonych ponad tłumem?

04.04.2015 – Łacha

Powrót do pierwszej strony
www.kejti.pl ... Nie zapomnij zajrzeć tu za miesiąc ...